♥ Never say never ♥
Kiedy Jess poszła, do Riley zaczął podchodzić pewien chłopak. Był trochę zagubiony.
- Cześć, mogę Ci w czymś pomóc? Wyglądasz na zagubionego - spojrzała się na niego. On stał tyłem do niej i oglądał Uniwersytet.
- Nigdy po prostu jeszcze nie byłem w tak dużym mieście... Pochodzę ze wsi - odwrócił się do niej z uśmiechem. - Jestem Simon
- A ja Riley, przepraszam jeżeli będę się wydawała trochę zamknięta w sobie, ale taka już jestem...
- Rozumiem cię dokładnie. Stamtąd gdzie pochodzę wszyscy się na mnie patrzą dziwnym wzrokiem, chyba dlatego że jestem optymistą. Wszyscy tam tylko myślą o pieniądzach, których brak i się okropnie smucą, a ja nie lubię się patrzeć na kogoś smutnego wiecznie myślącym o życiu i jaki to go los okropny spotkał - odrzekł.
- Słuchaj, a masz jakieś hobby? - zapytała się go.
- Lubię czytać książki, a ty?
- Ja lubię sobie pograć w siatkę. Jednak nie jestem jakaś najlepsza.
- To fajnie! - odrzekł do niej patrząc się głęboko w oczy.
- Przepraszam że tak szybko idę, ale mam do załatwienia parę spraw i jeszcze chciałabym kogoś poznać.
- To narazie! - rzekł Simon i się oddalił. W ten Riley zaczęła iść w stronę tajemniczej dziewczyny o pięknych blond włosach, nadal ją ciekawiło dlaczego jest tak tajemnicza i co skrywa.
- Hej! - powiedziała Riley do dziewczyny.
- A kim ty niby jesteś? - powiedziała dość chamsko.
- Przepraszam, o co ci chodzi? - rzekła ściskając pięście z nerwów.
- O to że ja jestem kimś, a ty kim? Nikim - okazała się być okrutna. Śmiała się wrednie ze swoimi przyjaciółkami.
- Jeszcze zobaczysz! - po czym poszła dalej. Ukryła się pod stolikiem i podsłuchiwała je. Nie słyszała zbyt wyraźnie, ale udało się jej trochę usłyszeć.
- Pamiętajcie, nikt się nie może dowiedzieć kim jestem, a jak ktoś się dowie to już nigdy się do was nie odezwę.
- To gdzie się spotykamy i kiedy?
- Jutro na Wall Street 51 - usłyszała. Zapisała adres w swoim podręcznym notatniku i jakby nigdy nic poszła do domu i powiedziała sobie:
- Już odkryję co ty kombinujesz, bo na pewno nic dobrego!


